czwartek, 26 stycznia 2012

Sałatka z mozzarelli i pomarańczy na dobry początek urodzinowej kolacji

Opracowując menu na kolację urodzinową Asi, wiedziałam, co zaserwuję jako danie główne - domową pizzę na grubym cieście z kiełbasą i pieczarkami, popijaną barszczem czerwonym. Nie jest to ani nowoczesne, ani wykwintne danie, ale wiedziałam, że Asia taki zestaw konsumowała w dzieciństwie (a dowiedziałam się o tym z mojego własnego bloga) i że najprawdopodobniej przywoła to wspomnienia beztroskich, szczenięcych lat. Mam nadzieję, że tak się stało :) Pizza powstała z tego przepisu (1,5 porcji ciasta, które odstawiłam na 1 godzinę do wyrośnięcia w ciepłe miejsce - wyszło bardziej puszyste i znacznie grubsze niż to, które można zobaczyć na zdjęciu załączonym do tego przepisu, a barszczyk zrobiłam zgodnie ze wskazówkami z bloga Kwestia Smaku, które możecie znaleźć tutaj. W przygotowanie barszczyku wkradła się pewna niewielka modyfikacją, w zasadzie niezamierzona. Mianowicie, wstawiłam buraki do piekarnika na 2 godziny, a wyjęłam po jakichś 6-7 godzinach... a to dlatego, że po włożeniu ich do piekarnika ok. godz. 23 postanowiłam się na chwilę położyć. Nastawiłam budzik i minutnik i ucięłam sobie drzemkę. Jak możecie się domyślić, drzemka przerodziła się w "drzemę", a piekarnik wyłączyłam dopiero następnego dnia rano. Dlaczego w ogóle się łudziłam, że wstanę w środku nocy na dźwięk budzika? Nie wiem ;)

No więc miałam już pomysł na główne danie. Na deser, jak przystało na urodziny, miał być tort. Asia bardzo lubi mus czekoladowy mojego Wybranka. Lubi też ciasteczka z kawałkami czekolady. Stwierdziłam więc, że wymyślę tort, w którym połączę oba te składniki. Prawie się udało, ale o tym w kolejnym wpisie ;) Dziś o sałatce, którą po szeroko zakrojonych poszukiwaniach w internecie wymyśliłam na przystawkę.

Inspiracją była dla mnie tzw. zimowa sałatka caprese, która nie składa się z mozzarelli i pomidorów (i słusznie, bo o tej porze roku jedynie kształtem przypominają pomidory), ale z mozzarelli i...pomarańczy. Połączenie to może wydawać się śmiałe (no bo jak to tak? ser z pomarańczą?), ale składniki te naprawdę dobrze do siebie pasują :) Szczególnie, jeżeli pomarańcze, które używamy do jej przygotowania, nie są kwaśne jak diabli ;) W skład mojej wersji zimowej caprese oprócz mozzarelli i pomarańczy weszła także czerwona cebula, rukola i oliwki. A całość zwieńczył dressing na bazie oleju z pestek dyni.

Sałatka z mozzarelli i pomarańczy

Składniki (na 1 porcję):
  • 1 kulka mozzarelli (polecam mozzarellę di bufala)
  • 1 pomarańcza
  • kilka plasterków czerwonej cebuli
  • kilka czarnych oliwek
  • garść rukoli
  • 3 łyżki oleju z pestek dyni (ma piękny zapach, jak prażone pestki, i ciemny kolor, przypominający ocet balsamiczny)
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka miodu
  • sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
  1. Pomarańczę parzymy wrzątkiem, obieramy i okrajamy z białych skórek, kroimy w plastry
  2. Mozzarellę odsączamy z płynu, kroimy w plastry
  3. Na talerzu rozsypujemy rukolę, układamy na niej plastry pomarańczy, krążki cebuli i plastry mozzarelli
  4. Kroimy czarne oliwki i posypujemy sałatkę
  5. Mieszamy olej, ocet, miód, sól i pieprz i polewamy sałatkę dressingiem
...a oto dowód, że w skład mojej sałatki weszła również rukola (na wcześniejszym zdjęciu trudno ją wychwycić):

Smacznego :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz